AKTUALNOŚCI

Miasteczko Wilanów – twór idealny z wadą fabryczną?

Odkąd Miasteczko Wilanów zdobyło urbanistycznego Oscara – „Nagrodę za Doskonałość – ULI Global Award for Excellence 2010” w kategorii EMEA (Europe, Middle East and Africa), przyjęło się uważać, że ten fragment miasta może być w pełni funkcjonującym samowystarczalnym organizmem miejskim. Znakomita architektura i design, innowacyjność, ochrona środowiska… Czy jednak w procesie inwestycyjnym nie zapomniano o… mieszkańcach?

Miasto w mieście – takie założenie przyświecało projektantowi Miasteczka, znakomitemu architektowi urbaniście Guy’owi Castelain Perryemu. Osiedle mieszkaniowe na 50 tysięcy mieszkańców, z pełną siecią ulic, infrastrukturą techniczną i społeczną, rozbudowaną strefą usług i handlu – wszystko zgodne z planami miejscowymi i w nawiązaniu kompozycyjnym do Pałacu Wilanowskiego. Tak miało być. Od 2003 roku sukcesywnie powstają nowe osiedla mieszkaniowe – za wielu uważane za przeznaczone dla nowobogackich. Niewielu jednak wie, że ceny mieszkań w Miasteczku wciąż spadają. Co jest nie tak?

Problem leży po stronie deweloperów – zapominają oni o koncepcji Miasteczka jako zintegrowanej, samowystarczalnej dzielnicy. Każdy z nich skupia się na własnych budynkach, a nie jest to sposób na realizację założenia urbanistycznego w formie, która została nagrodzona „ULI Global Award for Excellence 2010”. Do tej pory brak wielu elementów. Pierwszym słabym punktem są drogi, a właściwie ich brak. Już 10 lat mija od wbicia pierwszej łopaty, natomiast układ drogowy pozostawia wiele do życzenia. Władze dzielnicy nie mogą dogadać się z deweloperami: kto i za czyje fundusze ma wzbogacić układ komunikacyjny? W tym momencie funkcjonują te ulice, które były niezbędne deweloperom do oddania budynków do użytkowania. O planowanych dziewięciu połączeniach z aleją Wilanowską i ulicą Przyczółkową chyba zapomniano. Dwa istniejące połączenia (ul. Sarnacka i Klimczaka) posiadają możliwość skrętu do Miasteczka jedynie od strony centrum (a co z osobami przyjeżdżającymi od strony Konstancina?). Nic nie dzieje się również w kierunku stworzenia połączenia z Ursynowem (a to chyba ważne, biorąc pod uwagę, że ta dzielnica ma realizować potrzeby mieszkańców Miasteczka Wilanów). Zastój w budowie ulic wewnątrz osiedla jest spowodowany także faktem pozostawienia części gruntów w rękach prywatnych właścicieli. Drogi publiczne, które zostały wybudowane w Miasteczku wciąż należą do deweloperów – miasto nie chce ich przejąć, bo boi się, że ciężkie sprzęty budowlane (związane z budową osiedli) uszkodzą nawierzchnię, a miasta nie stać na ich remont. Oprócz oczywistego problemu pojawia się kolejny: kto ma dbać o czystość i porządek, odśnieżanie, pielęgnację okolicznej zieleni? Mieszkańcy podnoszą dyskusję na ten temat na forach internetowych (kto skosi trawnik?). Planowana budowa linii tramwajowej Banacha –Sobieskiego nie zostanie zrealizowana przed 2023 rokiem – plan inwestycyjny Tramwajów Warszawskich nie objął ten inwestycji. W ciągu najbliższych lat nie powstanie także Południowa Obwodnica Warszawy (na interesującym nas odcinku) – na przeszkodzie stanęła biurokracja. Co z rowerzystami? Kilku deweloperów zaczęło budować ścieżki rowerowe, w konsekwencji nie łączą się one ze sobą albo kończą w szczerym polu. Brak tu jednej jednostki, która koordynowałaby działania związane z tą kwestią. Czy kogoś to interesuje? Tak. Stowarzyszenie Mieszkańców Miasteczka Wilanów podjęło próbę odszukania firmy lub instytucji, która sprawowałaby nadzór nad budową sieci ścieżek rowerowych, niestety bezskutecznie.

Miasteczko Wilanów ma być samowystarczalne. Liczba planowanych początkowo 15 000 mieszkańców, docelowo zwiększyła się do ponad 50 000. Na terenie założenia urbanistycznego brak szkół i przedszkoli – placówki na terenie Wilanowa i Ursynowa są przepełnione, nie będą w stanie przyjąć kolejnych dzieci – mieszkania w Miasteczku Wilanów kupują młode małżeństwa, już niedługo nadejdzie moment kiedy miasto będzie miało ogromny problem w aspekcie infrastruktury społecznej. Miasteczko będzie potrzebować czterech zespołów szkół, póki co brak jakichkolwiek planów. W momencie kiedy plany powstaną, miasto będzie musiało wykupić grunty, będą potrzebne środki finansowe (o które nie jest łatwo), a potem 3–4 lata na wykończenie inwestycji. Brakuje przedszkoli – powszechnie wiadomo jak ciężko zapisać jest dziecko do przedszkola publicznego, a w momencie kiedy przedszkola na naszej dzielnicy nie ma, sprawa staje się wręcz niemożliwa do załatwienia. Sytuacja jest niepokojąca – mieszkańcy Miasteczka muszą poszukiwać realizacji swoich potrzeb „na zewnątrz”, a nie tak miało być…

Jak wygląda sytuacja z przestrzeniami publicznymi? Jak zapewnia projektant działający w imieniu grupy Prokom: „We wszystkich parkach i na skwerach powstaną place zabaw dla dzieci, a także miejsca odpoczynku dla ludzi starszych. Na część sportowo-rekreacyjną zostaną przeznaczone otwarte zielone łąki na obrzeżach Miasteczka. Znajdzie się tam miejsce na prestiżowe kluby: tenisowy i golfowy. W klubie jeździeckim stworzymy możliwości aktywnego wypoczynku dla całych rodzin. Powstanie tu również nowoczesne centrum fitness z krytymi basenami” – czytamy w prospekcie informacyjnym wydanym przez Prokom Investments w 2002. „Serce Miasteczka Wilanów – ośrodek wydarzeń towarzyskich lokalnej społeczności – tętnić będzie życiem zarówno w dzień, jak i w nocy. Przestrzeń centrum służyć ma otwartym imprezom kulturalnym oraz koncertom na wolnym powietrzu. (…) Śródmieście Miasteczka obejmie trzy główne place: Plac Królewski z licznymi kawiarniami, restauracjami i fontanną; Plac Wodny z płytkim basenem zamienianym w sezonie zimowym na lodowisko oraz Plac Targowy z rynkiem, przypominającym o rolniczej tradycji tych terenów. Dopełnieniem centrum będzie park na Przedpolach Wilanowskich, zlokalizowany na głównej osi łączącej Miasteczko z Pałacem Wilanowskim, stanowiący zieloną bramę Miasteczka Wilanów”. Obecnie całymi osiedlami zarządza prywatny inwestor, na terenie Miasteczka nie ma praktycznie żadnej przestrzeni publicznej (gdzie te parki, place zabaw?). Park Ostoja Wilanów jest zamknięty i należy do jednego osiedla. Sytuacja, kiedy mieszkańcy oprócz balkonów i nieużytków na obrzeżach Miasteczka nie mogą korzystać ze wspólnych przestrzeni – nie służy integracji. Ludzie zamykają się podwójnie: na zamkniętych osiedlach i we własnym domu. Zamknięte osiedla uniemożliwiają spacerowanie między blokami – jedyną możliwością jest spacerowanie wzdłuż ulic lub po własnym patio. Nie mówi się głośno o projektach przestrzeni publicznych – jedynym pewnym miejscem do spacerów będzie otoczenie Świątyni Opatrzności Bożej, ale dopiero za jakiś czas (o jej funkcji, wyglądzie i wkomponowaniu w otoczenie przeczytacie w innym artykule).

Wąskie spojrzenie deweloperów i spór z władzami samorządowymi powoduje, że koncepcja samodzielnie funkcjonującego organizmu miejskiego ma niewiele wspólnego z rzeczywistością. Ceny mieszkań już spadają, jakie jeszcze konsekwencje pociągnie za sobą istniejąca sytuacja? Zachęcamy do dyskusji!

  • PSS

    Jako iż mieszkam obok tej „ciekawej realizacji urbanistycznej” i
    obserwuję jej rozwój od momentu kiedy była jeszcze polem kapusty, to się
    trochę wymądrzę 😉

    Czy problem leży po stronie deweloperów, tak
    jak napisałaś? Nie sądzę. Problem leży po stronie państwa i miasta, a
    właściwie ich manifestacji w postaci obowiązującego prawa. Deweloper
    jako prywatna firma będzie dążyć zawsze do maksymalizacji zysków, bo na
    tym polega istota jego działalności. Dlaczego zapominają o miasteczku
    jako całości? Bo nie muszą pamiętać. To prawo jest od tego, żeby
    pamiętali. A u nas prawo jest jakie jest (vel obowiązujący mpzp na
    terenie miasteczka) i nie nakazuje przestrzegania koncepcji, która
    (również w mojej ocenie, jak na polskie warunki, jest bardzo dobra)
    została ileś tam razy nagrodzona.

    Jeżeli chodzi o drogi: czy jest
    to problem deweloperów? Nie, to jest problem miasta, które pomimo
    wpisania inwestycji do planów budżetowych, nie jest w stanie zrealizować
    tego, co samo sobie nakreśliło w planach. Tak jak napisałaś, powstały
    tylko te drogi, które były potrzebne deweloperom do działalności ich
    firm, czyli budowy nowych osiedli. Co więcej, miasto nie ma pieniędzy na
    wykup gruntu pod istniejącymi już drogami, więc żeby spinać co roku
    swój budżet mówi o jakichś tam hipotetycznych zniszczeniach nawierzchni
    (jakoś w alei Rzeczpospolitej, gdzie ciężki sprzęt śmiga co chwila, nic
    się z nawierzchnią dziwnego nie stało).

    Co do tramwaju – ostatnio
    pojawiło się światełko w tunelu, Ratusz określił nową linię wzdłuż
    Sobieskiego i Rzeczpospolitej jako swój priorytet, więc może się do
    2018-2020 wyrobią 😛 POW też ma powstać według ostatnich planów do 2020.
    Inną sprawą jest, że w mojej skromnej ocenie nie powstanie 😛

    Co
    do ścieżek rowerowych – czy rzeczywiście brak jednostki, która by
    koordynowała działania na tym polu? Chyba jednak jest, i to w stopniu
    pełnomocnika prezydenta m. st. Tak więc poszukiwania Stowarzyszenia
    Mieszkańców Miasteczka Wilanów musiały się zakończyć lekko mówiąc za
    wcześnie 😛

    Co do infrastruktury społecznej. Moment kiedy osiedle
    będzie miało z tym problem nie nadejdzie. On już nadszedł. Wystarczy
    się przejść po miasteczku i zobaczyć, ile jest prywatnych placówek
    oświatowych (żłobki i przedszkola). Jeżeli chodzi o plany dotyczące
    szkół: ależ one oczywiście są! Co więcej, one się już budują (o ile się
    nie mylę zespół szkół przy ulicy Ledóchowskiej będzie się składał z
    wszystkich „szczebli”). Twoja prognoza co do potrzeby wykupowania
    gruntów jest jak najbardziej trafna. Kuriozum polega na tym, że miasto
    najpierw sprzedało działki deweloperom, a potem dopiero się zaczęło
    zastanawiać gdzie upchać te biedne dzieciaki. I musiało kupić z powrotem
    część działek. Nie muszę chyba pisać, że „w międzyczasie” ceny za m2
    wzrosły kilkukrotnie 😛

    Odnośnie przestrzeni publicznych, a
    właściwie ich braku: kolejny popis planowania miejscowego m. st. Nie
    wiem jak naiwnym trzeba by być, żeby myśleć, że deweloper mając tereny,
    na których w mpzp zapisana jest funkcja mieszkaniowa oraz dajmy na to
    rekreacyjna, zacznie budować osiedle od tej drugiej. Czy ktoś w ratuszu
    był? Wątpię, po prostu pewnie wychodzi tutaj niekompetencja urzędasów.
    No właśnie urzędasów, a nie specjalistów, którzy powinni się tym
    zajmować.

    Reasumując moją przydługą wypowiedź. Całkowicie się nie
    zgadzam z tezą, że aktualny stan miasteczka jest winą deweloperów. Wina
    leży w całości po stronie miasta oraz państwa. No może po trosze też po
    stronie tych naiwniaków, którzy uwierzyli w prospekt Prokomu. 😉

  • Michal Rozycki

    Bzdura na bzdurze bzdure pogania. Ręce opadają… Pani Olga naczytała się artykułów powielających nieprawdziwe stereotypy, przejrzała kilka wpisów na forach internetowych i to chyba tyle. Bo wątpię, żeby pokusiła się choć o krótki spacer po Miasteczku
    Wilanów.

    Mieszkam tu od 7 lat, wprowadziłem się do jednego z pierwszych bloków na osiedlu i od samego początku śledzę jego rozwój. Przez te 7 lat okolica zmieniła się nie do poznania,
    ze zbiorowiska bloków na środka pola w prawie pełnowartościową dzielnicę
    mieszkaniową. Oczywiście, ani miasto, ani deweloperzy nie ustrzegli się błędów,
    wiele z nich udało się poprawić, część pewnie będzie się odbijać czkawką przez
    kolejne lata. Do rzeczy.

    Bzdura nr 1: Brak dróg. Szanowna Pani Olgo, dla Pani Wiadomości: można do nas dojechać al. Rzeczypospolitej, o której nie wspomniała Pani ani słowem (proszę sprawdzić na mapie, ulica jest już zaznaczona); dojechać można również ul. Kieślowskiego, Klimczaka. Z głównych osi do zrealizowania pozostała ul. Branickiego, czyli połączenie Wilanowa z Ursynowem, którego rzeczywiście brakuje. Ulice są
    zarządzane przez dzielnice/miasto, sprzątane, odśnieżane. Ulicę Klimczaka czeka
    w tym roku przebudowa. A ulica na S, to ulica Sarmacka, nie Sarnacka.

    Bzdura nr 2: przetarg na linię tramwajową ma zostać rozstrzygnięty w 2017, Miasto chce na
    jej budowę wykorzystać środki z kolejnej perspektywy unijnej; nie wiem, kiedy
    powstanie, mam nadzieję, że nie po 2023. Dziś do Miasteczka można dojechać
    linią 217 i 522 oraz linią nocną. To i dużo i mało. Już dziś w godzinach
    porannych jest ciasno, mam nadzieję, że za 2-3 lata puszczą tu kolejną linię,
    ewentualnie zwiększą częstotliwość kursowania obecnych.

    Bzdura nr 3: biurokracja przeszkadza w budowie Południowej Obwodnicy Warszawy? W grudniu 2013 GDKiA ogłosiła jej budowę na interesującym nas odcinku, MiR zabezpieczyło środki, wykonawca ma zostać wyłoniony w 2014/2015, budowa ma ruszyć w 2016. Oczywiście, ja to w PL, wszystko pewnie się opóźni, ale jest duża szansa, że do końca dekady z Miasteczka będzie można w sposób szybki i łatwy wyjechać drogą ekspresową.

    Bzdura nr 4: brak ścieżek rowerowych. Ścieżka wzdłuż al. Rzeczypospolitej liczy ok. 2 km, mamy ścieżkę wzdłuż ul. Sarmackiej, Osi Królewskiej, Hlonda. Kieślowskiego, w tym
    roku powstanie ścieżka wzdłuż ul. Klimczaka. To nie jest jeszcze kompletny
    układ, ale nijak to się ma do tego, co opisała Pani w swoim artykule.

    Bzdura nr 5: brak szkół i przedszkoli… We wrześniu b.r. rusza państwowe przedszkole przy Ledóchowskiej, prywatnych jest tu pewnie z 10. Za dwa lata planowane jest
    otwarcie gimnazjum i szkoły podstawowej. Okoliczne szkoły nie pękają w szwach,
    a Miasteczko nie potrzebuje 4 kompleksów szkolnych (skąd takie kalkulacje???). „Póki
    co brak jakichkolwiek planów”… Na serio sprawdzała Pani choćby podstawowe
    informacje, co się buduje w Miasteczku Wilanów?

    Bzdura nr 6: „Obecnie całymi osiedlami zarządza prywatny inwestor, na terenie Miasteczka nie ma praktycznie żadnej przestrzeni publicznej (gdzie te parki, place zabaw?)”. Ojej, a co to za inwestor? Praktycznie Pani Olgo to są, pewnie, że to nie
    Hamburg i nie Hafen City, ale powiela pani kretyńskie stereotypy, zupełnie się
    kompromitując. Jest plac miejski przy Kieślowskiego, jest Orlik przy
    Ledóchowskiej, wypocząć można na ławkach przy Osi Królewskiej, której część
    będzie w tym roku rewitalizowana, a w zasadzie budowana od podstaw. Jest i
    nieszczęsna plaża Wilanów, mi osobiście się nie podoba, ale jest to właśnie przestrzeń
    publiczna służąca rozrywce, zabawie i kulturze (w sezonie letnim działało tam
    kino plenerowe, odbywały się koncerty). Park na Osiedlu jest rzeczywiście zamknięty,
    ale obok jest drugi, otwarty, w którym często wypoczywam i chodzę na spacery.

    Bzdura nr 6: i tu już jestem bezsilny. Rzeczywiście, jest tutaj kilka niechlubnych wyjątków – bloków ogrodzonych zasiekami, ale właśnie Miasteczko jest często podawane jako
    przykład osiedla, w którym udało się uniknąć paranoidalnej manii grodzenia. Część
    Osiedli nie ma ani cm płotu (Ostoja Wilanów, Villa Bianca, Villa Sienna), część
    ma zagrodzone wejście na dziedziniec. Znam kwartały ulic na Górnym Mokotowie
    bardzie pogrodzone niż Miasteczko Wilanów. Część mieszkańców pewnie się izoluje
    jak wszędzie, ale proszę tu przyjechać w sobotnie popołudnie, przejść się po
    okolic, popatrzeć na ludzi, którzy biegają, jeżdżą na rowerze, czytają książki
    na ławkach, siedzą w knajpkach. Na orliku regulanie odbywają się mecze piłki
    nożnej i koszykówki, a plac zabaw pęka w szwach. Pewnie, przydałby się jeszcze
    jeden plac zabaw, kilka nowych przestrzeni publicznych. „Jedynym
    pewnym miejscem do spacerów będzie otoczenie Świątyni Opatrzności Bożej”. No
    comments…

    Pani Olgo, idzie wiosna. Serdecznie zapraszam Panią na
    spacer po Miasteczku Wilanów. Być może będzie to Pani pierwsza okazja, żeby
    choć trochę poznać tę okolicę. Podaję adres mailowy: [email protected], bardzo chętnie sie z Pani umowie i oprowadzę.

    Tak jak wspominałem na wstępnie, Miasteczko Wilanów to
    nie raj na ziemi, to nie osiedle idealne. Przy jego budowie popełniono kilka
    błędów. Dzielnicy daleko do takich założeń jak chociażby Hafen City w Hamburgu.
    Mimo wszystko, na dzień dzisiejszy jest to najlepsze pod kątem urbanistycznym i
    nienajgorsze pod względem architektonicznym osiedle mieszkaniowe realizowane w
    Polsce. I lepsze, niż nie jedno nowe osiedle w Europie Zachodniej.

    Obraz Miasteczka przedstawiony w Pani artykule jest
    nieprawdziwy, mnóstwo w nim informacji fałszywych, stereotypów. Mam nadzieję,
    że po dłuższej wizycie w tej okolicy, będzie miała Pani okazję opublikować
    rzetelny materiał na łamach portalu Urabnews.

    Pozdrawiam, Michał Różycki

  • Olga Kowalska

    Szanowny Panie Michale. Bardzo dziękuję za obszerny komentarz. Jak widać punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

    FAKT 1. Nie mieszkam na osiedlu tak, jak Pan.

    FAKT 2. Owszem, przeczytałam wiele ciekawych artykułów na temat Miasteczka.

    FAKT 3. Przeanalizowałam również wiele wpisów na forach i nie są zbyt pochlebne (z tego, co udało mi się wywnioskować – krytyka płynie także od mieszkańców osiedla).

    FAKT 4. Jeśli chodzi o spacer – tutaj niestety Pan się pomylił. Spacerował wielokrotnie, bacznie obserwując Miasteczko pod wieloma względami: środowiskowym, infrastrukturalnym, społecznym, urbanistycznym… Nie spacerowałam samotnie, oprócz aparatu oraz kartki z długopisem byli ze mną ,,urbaniści amatorzy” oraz ,,urbaniści profesjonaliści”, zajmujący się na co dzień projektowaniem miast. Samym tematem w kontekście swoich zajęć zawodowych zajmowałam się przez kilka miesięcy.

    FAKT 5. Mój artykuł porównuje rzeczywistość do założeń ( a niestety nie jest najlepiej). Nie porównuję Miasteczka do innych obszarów, moja ocena dotyczy realizacji wizji, a nie stwierdzenia ,,że i tak jest lepiej niż na Ursynowie”. Proszę wziąć to pod uwagę, tudzież dokładnie przeczytać artykuł.

    Nie będę odpierać Pańskich uwag (sformułowanych w formie zarzutów). Nie uda mi się Pana przekonać, a sformułowania których Pan użył w stosunku do mojej osoby utwierdzają mnie w przekonaniu, że jakakolwiek dyskusja nie ma tu sensu.

    Odnośnie propozycji spaceru – dziękuję, ale na wiosenne spacery wolę wybrać miejsce przyjemniejsze, ładniejsze, wzbudzające we mnie większe poczucie estetyki i przede wszystkim ,,mniej zamknięte” dla przechodniów.

    Pozostanę przy swojej opinii ,

    Pozdrawiam,
    Olga Kowalska

    PS. Cieszę się, że udało mi się ,,złapać” Pana w zastawioną przeze mnie sieć – Pański komentarz (mimo, że krytyczny) cieszy mnie, jako redaktora.

  • Michał Różycki

    Pani Olgo,

    Tu nie chodzi o
    próbę przekonania kogokolwiek, do czegokolwiek. Opisała Pani fragment miasta i
    zrobiła to Pani nierzetelnie. Każdy ma prawo do subiektywnych wrażeń, do
    porównywania założeń z ich realizacją, ale opisując coś, co jest tak bardzo
    namacalne, należy to robić uczciwie i rzetelnie.

    Jak profesjonalna
    redaktora może pisać: „Pierwszym słabym punktem są drogi, a
    właściwie ich brak. Już 10 lat mija od wbicia pierwszej łopaty, natomiast układ
    drogowy pozostawia wiele do życzenia”. Dróg właściwie brak, czy układ drogowy pozostawia
    wiele do życzenia. Z planowanych ważnych dróg (zachęcam do lektury Miejscowego
    Planu Zagospodarowania Przestrzennego) brak ul. Branickiego. Otwarte i
    przejezdne są: Al. Rzeczypospolitej, Klimczaka, Sarmacka, Ledóchowskiej, Hlonda,
    Kieślowskiego, Oś Królewska i wiele mniejszych, wybudowanych przez deweloperów,
    dzielnicę, miasto.

    „W tym momencie funkcjonują te ulice, które były
    niezbędne deweloperom do oddania budynków do użytkowania” – jest to nieprawda. Al.
    Rzeczpospolitej nie była potrzebna deweloperom.

    „O planowanych dziewięciu połączeniach z aleją Wilanowską
    i ulicą Przyczółkową chyba zapomniano” – planowano dziewięć połączeń? Planowano
    połączenie Al. Rzeczpospolitej z Al. Wilanowską (wybudowane), Sarmacką z Al.
    Wilanowską (niewybudowane i niestety prędko nie powstanie), Kieślowskiego z Al.
    Wilanowską (wybudowane), Klimczaka z Przyczółkową (jest typowa polska
    prowizorka, skrzyżowanie z prawdziwego zdarzenia ma powstać podczas budowy
    galerii handlowej).

    Zgadzam się, że dużym problem jest brak połączenia z
    Ursynowem, o takie połącznie od lat walczą mieszkańcy, obawiam się, że
    poczekamy do mementu otwarcia POW. Tymczasem musimy korzystać z wąskiej drogi
    wzdłuż skarpy, po której w ogóle nie powinny jeździć samochody.

    „Drogi publiczne, które zostały wybudowane w Miasteczku
    wciąż należą do deweloperów – miasto nie chce ich przejąć, bo boi się, że
    ciężkie sprzęty budowlane (związane z budową osiedli) uszkodzą nawierzchnię, a
    miasta nie stać na ich remont. Oprócz oczywistego problemu pojawia się kolejny:
    kto ma dbać o czystość i porządek, odśnieżanie, pielęgnację okolicznej zieleni?” Kolejna nieprawda. Zachęcam do sprawdzenia strony
    ZDMu oraz wizyty w urzędzie dzielnicy Wilanów, tam Pani sprawdzi, który ulice
    zostały przejęte przez miasto/dzielnicę, które pozostają w rękach deweloperów.

    „Planowana budowa linii tramwajowej Banacha –Sobieskiego
    nie zostanie zrealizowana przed 2023 rokiem – plan inwestycyjny Tramwajów
    Warszawskich nie objął ten inwestycji”. Nieprawda. Linia tramwajowa do
    Miasteczka Wilanów od lat jest jedną z priorytetowych linii zarówno dla Miasta,
    jak i Tramwajów Warszawskich. Polecam lekturę doniesień prasowych z początku
    grudnia 2013, w których czytamy m.in.: „ymczasem w
    dzielnicach trwają zabiegi o kolejne inwestycje tramwajowe. Ratusz zgłasza je
    do tzw. kontraktu terytorialnego. Marszałek Mazowsza podpisze go z rządem i
    wtedy poszczególne projekty mają szanse na dofinansowanie z budżetu Unii Europejskiej na
    lata 2014-2020. W tym tygodniu radni Mokotowa i Wilanowa wspólnie
    poparli linię tramwajową, która połączy stację metra Pole Mokotowskie z
    Miasteczkiem Wilanów. Trasa będzie prowadzić przez ul. Rakowiecką, Puławską,
    Goworka, Spacerową, Belwederską, Sobieskiego i al. Rzeczypospolitej. Tam, przy
    ul. Branickiego, powstanie zawrotka dla tramwajów dwukierunkowych, zanim trasa
    zostanie przedłużona do pętli przy ul. Pałacowej bliżej Powsina. Najpierw (do
    2018-2019 roku) musi powstać południowa obwodnica Warszawy, którą przetną tory.
    Koszt inwestycji wraz z dostawą 43 tramwajów wyniesie 550 mln zł.


    Odległości między przystankami mamy tutaj spore, jest więc szansa, że tramwaje
    pojadą sprawniej od autobusów. Liczymy na szybki dojazd nie tylko do metra, ale
    też do centrum – mówi „Gazecie” burmistrz Wilanowa Ludwik Rakowski
    (PO). Przypomina, że mija właśnie 40 lat od likwidacji linii tramwajowej do
    jego dzielnicy. Z tym że wtedy tory prowadziły wzdłuż Czerniakowskiej i Powsińskiej.

    Linia
    Mokotów – Wilanów jest szykowana po 2015 roku. Wiceprezydent miasta Michał
    Olszewski powiedział nam, że dla ratusza to drugi priorytet po budowie metra
    (trzy stacje w stronę Targówka i trzy na Woli). Oprócz odcinka między ul.
    Chełmską a Gagarina, tory zmieszczą się w pasie zieleni między jezdniami, więc
    nie powinno być problemów z protestami” (artykuł w Gazecie Stołecznej z 6
    grudnia 2013).

    „W ciągu najbliższych lat nie powstanie także Południowa
    Obwodnica Warszawy (na interesującym nas odcinku) – na przeszkodzie stanęła
    biurokracja” – jaka biurokracja stanęła na przeszkodzie, co miała Pani na
    myśli? Pech chciał, że już po Pani publikacji GDKiA ogłosiła przetarg, do
    którego zgłosiły się 23 firmy. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z harmonogramem,
    obwodnica będzie oddana do użytku przed końcem dekady.

    „Na terenie założenia urbanistycznego brak szkół i
    przedszkoli” – to fakt. Ale rzetelność
    redaktorska wymaga chyba, aby choć zdaniem wspomnieć o publicznym kompleksie
    szkolno-przedszkolnym, który powstaje przy ul. Ledóchowskiej, tym bardziej, że
    pisze Pani dalej: „W momencie kiedy plany powstaną, miasto będzie
    musiało wykupić grunty, będą potrzebne środki finansowe (o które nie jest
    łatwo), a potem 3 – 4 lat na wykończenie inwestycji”, dzielnica grunt już
    wykupiła, pozyskała środki na budowę, a budowa trwa. Poza tym, na czym opierają
    się Pani szacunku dotyczące zapotrzebowania na publiczne usługi edukacyjne? „Miasteczko
    będzie potrzebować czterech zespołów szkół, póki co brak jakichkolwiek planów” –
    takiej liczby zespołów nie przewiduje nawet MPZP.

    „Brakuje przedszkoli –powszechnie wiadomo jak ciężko
    zapisać jest dziecko do przedszkola publicznego, a w momencie kiedy przedszkola
    na naszej dzielnicy nie ma, sprawa staje się wręcz niemożliwa do załatwienia.
    Sytuacja jest niepokojąca – mieszkańcy Miasteczka muszą poszukiwać realizacji
    swoich potrzeb ,,na zewnątrz”, a nie tak miało być…” – nie muszą.
    W Miasteczku powstało wiele placówek prywatnych, we wrześniu rusza przedszkole
    państwowe. Oczywiście, dla wszystkich dzieciaków nie starczy miejsca, idealnie
    by było, gdyby każde dziecko miało zagwarantowane miejsce w państwowym
    przedszkolu, ale takie sytuacji nie ma w całej Warszawie, a stwierdzenie, że
    mieszkańcy muszą poszukiwać realizacji swoich potrzeb na zewnątrz jest dużym
    nadużyciem.

    „Obecnie całymi osiedlami zarządza prywatny inwestor, na
    terenie Miasteczka nie ma praktycznie żadnej przestrzeni publicznej (gdzie te
    parki, place zabaw?)” Pani Oglo, nie odpowiedziała mi Pani, co to za prywatny
    inwestor zarządza całymi osiedlami, bardzo proszę o odpowiedź. Informacja o
    braku (praktycznie) żadnej przestrzeni publicznej jest kolejną nieprawdą.
    Miejsca ogólnodostępne wymieniałem w poprzednim komentarzu.

    „ Sytuacja,
    kiedy mieszkańcy oprócz balkonów i nieużytków na obrzeżach Miasteczka nie mogą
    korzystać ze wspólnych przestrzeni – nie służy integracji. Ludzie
    zamykają się podwójnie: na zamkniętych osiedlach we własnym domu” –
    diagnoza zupełnie nietrafiona. Jest wiele miejsc, gdzie można pójść, pogadać z
    sąsiadami. Nie mówię tu wyłącznie o knajpkach, których jest tu już kilkanaście,
    mam na myśli np. Plac Miejski, ławki na Osi Królewskiej, Park Ostoja, Orlik.
    Można posiedzieć, połazić, pobiegać, poleżeć na trawie. Bardzo dużo zmieniło się
    w tej kwestii w ciągu ostatnich trzech lat, a przed nami jeszcze budowa mini
    parku na Osi Królewskiej oraz zagospodarowanie plaży Wilanów. Oczywiście,
    mieszkają tu ludzie, którzy się izolują, ale takich można spotkać w każdej
    dzielnicy. Miejsc integracji jest sporo, będzie jeszcze więcej. Nie wiem, czy czytała
    Pani o sąsiedzkich akcjach sadzenia drzew, sprzątania nielegalnych reklam.
    Takie akcje też integrują. Fragmentu o zamkniętych osiedlach już nie komentuję,
    zrobiłem to w poprzednim poście. Również fragment „ jedynym pewnym miejscem do spacerów
    będzie otoczenie Świątyni Opatrzności Bożej, ale dopiero za jakiś czas (o jej
    funkcji, wyglądzie i wkomponowaniu w otoczenie przeczytacie w innym
    artykule).” Nie wymaga już dalszego komentowania. Ciśnie się tylko
    pytanie: co Pani uznaje, ze pewne miejsce do spacerów?

    Szkoda, że odrzuca Pani moje zaproszenie na spacer. Nie
    wątpię, że grono urbanistów i architektów, z którymi Pani spacerowała było zacne
    i fachowe. Osobiście (również ze względu na wykonywaną pracę) znam takich,
    którzy chwalą Miasteczko Wilanów, dostrzegając oczywiście pewne błędy, które tu
    popełniono i których nikt nie próbuje się wyprzeć. Absolutnie nie
    satysfakcjonuje mnie fakt, że jest tu „lepiej niż na Ursynowie”. Jest, ale ja
    chcę Miasteczko porównywać do podobnych założeń realizowanych w Niemczech,
    Danii i Szwecji. Wszędzie, gdzie jadę, oprócz miejsc zabytkowych staram się
    zwiedzić nowo powstające dzielnice mieszkaniowe. Mam dosyć dużą skalę
    porównawczą i z pełnym przekonaniem mogę powiedzieć, że nie mamy się czego
    wstydzić.

    Bardzo bym prosił, żeby odniosła się Pani konkretnie do
    wszystkich moich zarzutów, a nie zbywała Pani uczestnika dyskusji, do której
    sama Pani zachęcała sformułowaniem: „Nie będę odpierać Pańskich uwag (sformułowanych
    w formie zarzutów). Nie uda mi się Pana przekonać, a sformułowania których Pan
    użył w stosunku do mojej osoby utwierdzają mnie w przekonaniu, że jakakolwiek
    dyskusja nie ma tu sensu”. W moim komentarzu cytowałem fragmenty Pani artykułu,
    nie była to moja subiektywna interpretacja.

    Liczę na rzeczową, rzetelną i uczciwą dyskusję. I
    ponawiam moje zaproszenie. Proszę dać mi szansę, abym mógł Panią przekonać, że
    Miasteczko jest miejscem przyjemnym, ładnym, które może wzbudzać poczucie
    estetyki i nie jest zamknięte dla przechodniów.

    Podkreślam, to nie miejsce idealne. Ale bardzo daleko mu
    do świata, który przedstawiła Pani w swoim artykule.

    Pozdrawiam serdecznie,

    Michał Różycki

  • MR

    Minął tydzień od mojego ostatniego wpisu, z Pani strony brak komentarza. Rozumiem, że tak właśnie wygląda dyskusja, do której Pani zachęcała. Szkoda. Niestety, o portalu ubranews i redaktor Kowalskiej mam jak najgorsze zdanie, którym nie omieszkam podzielić się ze swoimi znajomymi, tymi, którzy na urbanistyce się nie znają i z tymi, dla których jest to pasja i codzienne życie zawodowe. Pozdrawiam i życzę sukcesów.

  • Cóż, pozostaje mi tylko stwierdzić, że przykro nam, iż osądza Pan cały nasz portal na podstawie tylko jednego artykułu (spośród 130). Mimo wszystko – zapraszam do zapoznania się z resztą artykułów, co być może zmieni Pana zdanie dotyczące portalu.

  • Olga Kowalska

    Szanowny Panie Michale.

    Bardzo dziękuję za obszerny komentarz. Niestety moje obowiązki nie pozwoliły mi na swobodny dostęp do Internetu i zabrały mi czas potrzebny na odpisanie na Pańską wiadomość.

    Przyznam rację Panu Rafałowi – jeden artykuł pozwolił Panu wyrobić sobie tak złe zdanie o całym portalu – trochę mnie to martwi. Przekonuje mnie Pan, że Zachęcam do zapoznania się z innymi artykułami. Jeśli nie chce Pan czytać moich artykułów, to zapraszam do zapoznania się z tekstami moich kolegów z Redakcji.

    Uważa Pan, że przedstawiłam nierzetelnie obraz Miasteczka Wilanów – ma Pan do tego prawo. Nie rozumiem tylko dlaczego reaguje Pan tak nerwowo na to, co napisałam. Ta dyskusja wygląda trochę jak kłótnia – konflikt, który jest bezpodstawny.

    Ale jaki jest cel Pańskich komentarzy? Chce Pan usłyszeć, że ma Pan rację? Czy może oczekuje Pan usunięcia artykułu z portalu?

    Proszę zwrócić uwagę, że w swoim tekście mówię tylko o wadach miasteczka – omijam temat jego zalet. Być może celowo?

    Odpowiadając na Pańskie pytania (krótko
    i rzeczowo aby nie zanudzać czytelników):

    1. DROGI.
    Mówiąc o drogach miałach na myśli:
    -brak połączenia z Ursynowem,
    -brak możliwości skrętu na teren Miasteczka jadąc od strony Konstancina
    -brak wszystkich połączeń komunikacyjnych, które pierwotno planowano.
    2. Z ogromną chęcią sprawdzę stronę ZDMu i odwiedzę Urząd Dzielnicy Wilanów.
    3. Odnośnie linii tramwajowej – ma Pan rację. Mój artykuł został opublikowany 8 grudnia,
    kilka dni wcześniej odbyła się sesja Rady dzielnic Mokotów i Wilanów, których
    ustaleń nie zamieściłam w artykule.
    4. Obwodnica – ogromnie cieszę się z ogłoszonego przetargu. Ta inwestycja z pewnością poprawi dostęp komunikacyjny dla wielu mieszkańców ,,podwarszawskich” miejscowości.
    5. Ilość potrzebny szkół szacuje na podstawie ilości planowanych bloków na terenie
    miasteczka Wilanów – mieszkań – rodzin. Szkoła faktycznie powstaje. Chciałam
    zwrócić uwagę, że w przyszłości może pojawić się problem z infrastrukturą społeczną
    – nie chciałabym aby miasto zaczęło budować kolejne szkoły w momencie, który zmusi dzieciaki do uczęszczania na zajęcia do szkół na Mokotowie i Ursynowie (a naprawdę szkoły te nie będą w stanie obsłużyć kilkudziesięciu,kilkuset nowych uczniów).

    6. Miejsce publiczne – brak jest u Państwa ( na terenie Miasteczka) przestrzeni, która ze
    względu na swoje położenie, funkcje i wielkość byłaby dla mnie atrakcyjna. To
    jest już chyba sprawa subiektywna – Pan dobrze czuje się w istniejących
    przestrzeniach, mi te przestrzenie nie wystarczałyby do funkcjonowania (być
    może jestem w tej kwestii zbyt wymagająca, jednak wierzę stworzenie tu systemu
    przestrzeni publicznych będących atrakcyjnymi dla różnych grup użytkowników
    jest możliwe – i tego Państwu życzę).

    Mam dla Pana propozycję (i nie mówię tu i ironią czy złośliwie). Bardzo proszę o napisanie artykułu o Miasteczku Wilanów z Pańskiej perspektywy, ze wszystkimi wiarygodnymi faktami, które Pan przytoczył. Z ogromną chęcią opublikujemy tekst na łamach naszego portalu, a czytelnik który zapozna się z oboma tekstami być może zostanie w ten sposób zachęcony do wizyty w tym miejscu, w celu sprawdzenia ,,kto ma rację?” (lub jak by Pan z pewnością powiedział: ,,kto mówi prawdę?”)

    W razie pytań proszę pisać:[email protected]

    Jeśli opublikuje Pan kolejny komentarz, bardzo proszę o chwilę cierpliwości. Istnieje duże
    prawdopodobieństwo, że nie będę miała możliwości odpisać z dnia na dzień.

    Z wyrazami szacunku,

    Olga Kowalska

  • Daniel Piotrowski

    dodałbym jednak, że pierwotna koncepcja i główne pomysły urbanistyczne które są realizowane zaprojektowali polacy – z pracowni DIJO 🙂